|
Rząd zapowiedział, że da pieniądze na usuwanie skutków powodzi, na remonty szkół, na wypoczynek dzieci z zalanych terenów na szczepionki i na wiele różnych takich, ważnych. A jak się z tego wywiąże .... czas pokaże.
Najbardziej interesujące są jednak kwoty, jakie mają dostać ludzie z zalanych miejsc. Na przykład rodzice dzieci w wieku szkolnym - tysiączłotowy zasiłek edukacyjny, bezpłatne kolonie dla 5 tysięcy dzieci, wsparcie dla rodzin po 6 tysięcy peelenów. W sumie uzbiera się spora suma. Stąd zresztą pytanie na ile wiarygdne są rządowe obietnice. Tysiące ludzi czekają.
Historia uczy, że z rządami bywa różnie, ale zawsze poszkodowani mogą liczyć na innych. Ich ofiarność, poświęcenie i pomoc. Mnie jednak intryguje inne pytanie. Ile partie polityczne, ze swoimi szefami na czele zdecydowały przekazać na pomoc tym, którzy stracili wszystko. Jak dużo środków przeznaczyli z publicznych pieniędzy na zasiłki edukacyjne dla dzieci (tylko połowa ze 114 mln peelenów po 1000 peelenów trafiłaby do 57 tysięcy dzieci), na wyjazdy kolonijne czy wsparcie dla rodzin. Rachunek jest prosty.
I tutaj okazało się, że politycy okazali serce. Grzegorz Napieralski – tak, to ten sam, którego hasłem wyborczym jest RAZEM ZMIENIMY POLSKĘ, żeby nie kłuć w oczy pieniędzmi podatników – zaapelował, aby ograniczyć fundusze przeznaczone na kampanię do .... 5 MILIONÓW peelenów. Trzeba dodać, że to 5 MILIONÓW peelenów z kieszeni podatników. A zatem i z portfela tych, którzy stracili w powodzi dorobek życia (5 MILIONÓW to zasiłek edukacyjny dla 5 tysięcy dzieci).
Panie Grzegorzu, Panie Donaldzie, Jarosławie, Waldemarze i cała reszta Panów, Panowie politycy, wrzućcie „z łaski swojej” te pieniądze do tego kapelusza popowodziowego. Powodzianin to także wyborca, ale taki wyborca, któremu bardziej potrzeba dachu nad głową i opieki nad dziećmi niż urny za 5 MILIONÓW ! |
|
Kampania wyborcza wystartowała pełną parą, a w zasadzie pełnym portfelem. Bo, jak każdy dobrze wie, za parę nic się nie kupi, chyba że za parę milionów. A chodzi właśnie o tych parę milionów. Dziennikarze zaczynają liczyć, ile ? na co ? kiedy ? Bowiem po co? to wiadomo, ale zapominają dodać za czyje.
Z wyliczanek tych wynika, że w 2005 roku jeden głos oddany na dwóch głównych kandydatów kosztował ich od 1,6 zł do ponad 2 zł (w sumie ponad 13 mln i ponad 14 mln pln wydały na kampanię sztaby wyborcze każdego z nich). Generalnie opłacało się, podatnicy oddali tym dwóm partiom z nawiązką. I oddają z nawiązką już ponad 4 lata. Czysty interes.
Mną jednak wstrząsają inne informację. Okazuje się bowiem, że „lwia część” funduszy przeznaczona była na reklamę różnego typu: billboardy, ulotki, spoty rtelewizyjne i temu podobne wynalazki od sprzedawania proszków do prania. Najmniej zaś przeznaczano na spotkania z wyborcami. Wychodzi na to, że polityk-kandydat to towar, jak schab po niższej cenie czy banany w promocji. I podobnie zresztą, jak przy sprzedaży bezpośredniej (czyt. spotkania z wyborcami), koszty trzeba ponosić najniższe, bo i efekt jest najskromniejszy. Mój, niektórzy mogą pomyśleć pokrętny sposób myślenia, obraca się wokół tej „sprzedaż bezpośredniej”. Polityk-kandydat musi tam mówić do klientów, do potencjalnych nabywców, a łatwiej chociaż drożej owinąć produkt w sreberko i zawiesić na plakacie. A to że drożej, jakie to ma znaczenie - ludzie i tak za to zapłacą. |
|
Nie zrobią, ale za moje pieniądze |
|
Zacznę tak, jak zaczyna się anegdotę:
Rozmowa przedstawicieli trzech partii politycznych, którzy mają posłów w Sejmie, mają rząd i premiera, i mają Prezydenta. Dyskusja na temat ... publicznych pieniędzy czyli o tych złotówkach, które trafiają z budzetu państwa na patyjne konta.Niestety nie jest to humor z zeszytów szkolnych czy tanich książeczek z dowcipami, kupowanych do pociągu. To program telewizyjny z prowadzącym i gośćmi czyli wszystko zgodnie ze standardami.
I już myślałem, że ktoś zapyta lub powie, a kiedy przestaniemy płacić na partie polityczne Niestety temat także zgodny ze standardami. Nikt nie zapytał czyli bez buntu nie przestaniemy. Ich dylematem bowiem nie było to czy podatnicy mają płacić do partyjnej kasy, tylko jak te pieniądze podzielić .... między partyjniaków, a dokładnie ile na partie, a ile na fundacje. Których jeszcze nie ma, ale wszystko wskazuje na to, że niedługo będą. A zostaną założone, jak na niezależne fundacje partyjne przystało ..... przez partie polityczne.
|
|
Więcej…
|
|
217 złotych każdej minuty trafia na konta partii politycznych z pieniędzy podatników. Takie są fakty i nawet największy zwolennik finansowania polityków
z publicznych pieniędzy nie może temu zaprzeczyć.
Mało kto zaprzeczy także, że informacja ta podnosi tętno, wzbudzając negatywne emocje. Pieniądze te partie polityczne wykorzystują przede wszystkim do autoreklamy. Dobrym przykładem jest ostatnia wewnątrzpartyjna debata jednej z partii politycznych. Pół miliona złotych za prawie godzinny spektakl dwóch frontmenów tego samego ugrupowania politycznego, sfinansowany bez wątpienia
z pieniędzy podatników.
|
|
Więcej…
|
|
|